Bzik w Dziku

Mijają dni, miesiące, mija rok …

Dzik, czyli Dom Zabawy i Kultury obchodził wczoraj swoje święto. Bzik miał okazję zajrzeć z tej okazji do przedwojennej willi, w której mieści się klub, na oldschoolową domówkę Tamta Prywatka, a dokładnie na jej after.

Domówki, bo inne słowo nie oddaje lepiej klimatu tamtejszych imprez, to imprezy w stylu swoistym dla Dzika – klub to parter ze sceną miejscem do tańczenia i barem, na pięterku salki i kolejny bar – wszystko w jakże swojskim stylu potańcówek w domach i dancingów z dawnych lat… Ciemna drewniana boazeria, półmrok, małe salki z lampkami rozsiane tu i tam – wszystko tworzy nastrój, jakby czas się zatrzymał. Jest poufale, lekko prowizorycznie i spontanicznie. Co istotne – daje się odczuć wszechobecny brak lansu.

Muzycznie bardzo różnorodnie – głównie wokół soul, funky, disco, boogie; sporo kameralnych koncertów i imprez cyklicznych. Możemy popląsać przy rytmach proponowanych np. przez: Mitura, Rewelacyjny Luciano Sid Pong, Igor Nikiforow, Syny, Jacek Sienkiewicz, Jerz Igor, Glissando, Exboyfriends.

To tyle o zabawie, a jak nazwa zobowiązuje – w ramach kultury Dzik oferuje warsztaty, pracownie, wystawy, wernisaże i przedstawienia.

DZiK, ul. Belwederska 44a, Warszawa


COMMENTS ARE OFF THIS POST