READING

Oscary – popkulturowy balon, czy światowe wydarzen...

Oscary – popkulturowy balon, czy światowe wydarzenie opiniotwórcze?

W Los Angeles zgasły światła Dolby Theatre. Szczęśliwi wybrańcy powrócili do domów ze lśniącymi statuetkami w objęciach. Świat odetchnął z ulgą nad losami DiCaprio, media obiegają listy nominacji i nagród oraz zdjęcia kreacji gwiazd.

Czy 88. gala przebiegała pod hasłem poprawności politycznej? Prowadzący Chris Rock robił ostre wycieczki w stronę tematyki rasizmu, jednocześnie starając się usprawiedliwić „the White People’s Choice Awards” („nagrody białych ludzi”). Nie zmienia to jednak faktu, że w 2016 r. zabrakło nominacji dla Afroamerykanów.

Niektórzy laureaci świadomie korzystają z opiniotwórczości i zasięgu gali, promując swoje idee przy okazji podziękowań i odbierania statuetki. W tym roku nowością była konieczność wcześniejszego zgłaszania treści przemowy. Najodważniejszy komentarz należał do Adama McKay, scenarzysty „Big short”, który skrytykował finansowanie kampanii politycznych min. ze środków publicznych. Cenię nonkonformizm, a w wydaniu globalnym staje się aktem odwagi.

Tegoroczna lista Oscarów wypunktowała wydarzenia polityczne i społeczne. Analizując nagrody na tej płaszczyźnie, można odczuć puls świata. „Spotlight” – kościelne skandale pedofilskie; „Big Short” – spekulacyjne mechanizmy gospodarki; „Carol”, „Dziewczyna z portretu” – homoseksualizm, transseksualizm i ich akceptacja; „Syn Szawła” – nowatorskie ukazanie Holocaustu.

Miłym dla mnie zaskoczeniem jest docenienie przez Akademię obrazów psychologicznych – „Pokój”; „Amy” a także animowane „W głowie się nie mieści”.

Co roku aktywne działania lobbystów i sztabów marketingowców przekonują nas, że każdy z filmów ma szansę na statuetkę. Ja sama czuję przyjemny skądinąd przymus obejrzenia filmów z każdej kategorii, mając nadzieję na obiektywizm własny oraz jury i co roku pozostaję z mieszanymi uczuciami. Artyści czasem wykorzystują dane im 45 sekund, aby podzielić się ze światem swoją opinią. Akademia rozdmuchuje więc amerykański balon popkulturowej papki, ale podsuwa też dzieła, które zmuszają do dyskusji politycznych i zastanowienia się nad kondycją społeczną. Szkoda, że są to nieliczne filmy.

A potem ze zniecierpliwieniem czekam rok, aż najdłuższy na świecie czerwony dywan rozwinie się ponownie.

A jakie Wam, namiętnym ale szeregowym jak ja pożeraczom kina, pozostały wrażenia po oscarowej gali?


COMMENTS ARE OFF THIS POST